Szpital we Włocławku: sala tylko dla jednej pacjentki, personel kręcił loki. Nowe ustalenia w sprawie hospitalizacji matki dyrektora
Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Włocławku ponownie znalazł się w centrum ogólnopolskiego zainteresowania. Tym razem portal Wirtualna Polska ujawnia szokujące szczegóły dotyczące wielomiesięcznej hospitalizacji członka rodziny dyrektora placówki. Z nieoficjalnych relacji pracowników wynika, że dla jednej pacjentki zarezerwowano całą salę, zawieszając przy tym zabiegi dla dzieci, a personel miał otrzymywać polecenia kręcenia włosów na wałki. Sprawa, która od blisko tygodnia wstrząsa lokalnym środowiskiem, właśnie nabrała nowego wymiaru.
Nowe doniesienia Wirtualnej Polski: sala tylko dla jednej pacjentki
W najnowszym artykule Wirtualna Polska, powołując się na anonimowych pracowników lecznicy, opisuje zmiany organizacyjne, do jakich miało dojść na oddziale laryngologii podczas wielomiesięcznego pobytu członka rodziny dyrektora Dariusza Szczepańskiego. Według rozmówców portalu, sala wykorzystywana wcześniej do jednodniowych zabiegów chirurgii dziecięcej miała zostać przeznaczona wyłącznie dla jednej pacjentki. W efekcie wykonywanie tego typu procedur zostało zawieszone.
To kluczowy nowy wątek w całej sprawie. Wcześniejsze publikacje koncentrowały się głównie na długości hospitalizacji. Teraz pojawiają się informacje o realnych konsekwencjach organizacyjnych dla funkcjonowania oddziału. Redakcja DDWłocławek już w poniedziałek pytała szpital o tę sytuację, ale do dziś nie otrzymała odpowiedzi.
„Pielęgniarki otrzymywały polecenia kręcenia włosów na wałki”
Portal opisuje również relacje dotyczące opieki nad hospitalizowaną osobą. Jedna z pracownic cytowana przez Wirtualną Polskę twierdzi, że personel miał wykonywać czynności niezwiązane bezpośrednio z leczeniem. „Rozumiem umycie włosów, bo to jest toaleta, ale pielęgniarki otrzymywały polecenia nawet kręcenia włosów na wałki. 'Zwykli' pacjenci nie mają takiej opieki” – cytuje swoją rozmówczynię Wirtualna Polska.
Rozumiem umycie włosów, bo to jest toaleta, ale pielęgniarki otrzymywały polecenia nawet kręcenia włosów na wałki. „Zwykli” pacjenci nie mają takiej opieki.
Anonimowa pracownica szpitala, cytowana przez Wirtualną Polskę
Portal wspomina także o oddelegowaniu opiekunki medycznej z innego oddziału oraz przygotowaniu sali specjalnie na potrzeby tej hospitalizacji. Wszystkie te informacje pochodzą od anonimowych pracowników, a szpital na moment publikacji nie odniósł się do nowych zarzutów.
Szpital analizuje materiał, ale milczy w kluczowych kwestiach
Rzecznik szpitala Bartłomiej Kucharczyk w rozmowie z DDWłocławek stwierdził, że „szpital ma duże zastrzeżenia co do rzetelności materiału WP” i że „szczegółowo analizujemy ten artykuł”. To jednak wciąż za mało, by rozwiać wątpliwości. Redakcja DDWłocławek od poniedziałku czeka na odpowiedzi na szczegółowe pytania dotyczące m.in. około trzymiesięcznej hospitalizacji członka rodziny dyrektora, pobytu na sali przeznaczonej wcześniej dla dzieci, wykonywania czynności niezwiązanych z leczeniem, w tym układania włosów, a także wpływu tej hospitalizacji na funkcjonowanie oddziału. Pytania dotyczyły również organizacji dyżurów na okulistyce, współpracy z kancelarią prawną oraz ewentualnego uprzywilejowanego traktowania członków rodziny dyrektora. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Wątek hospitalizacji członka rodziny nie został poruszony w poniedziałkowym oświadczeniu dyrektora Dariusza Szczepańskiego, który odniósł się jedynie do części zarzutów. Tymczasem presja na wyjaśnienie sprawy rośnie z każdym dniem.
Związki zawodowe i politycy naciskają na marszałka
We wtorek do marszałka województwa trafiło wspólne pismo czterech organizacji związkowych działających w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Włocławku. Przedstawiciele załogi domagają się wyjaśnienia sytuacji oraz podjęcia działań przez organ prowadzący. To bezprecedensowy krok, który pokazuje skalę niepokoju wśród personelu.
Głos w sprawie zabrała również Konfederacja. Lider partii we Włocławku Paweł Rudnicki podczas wtorkowej konferencji prasowej przed lecznicą wprost stwierdził, że pacjentką, która miała przez 3 miesiące przebywać na oddziale laryngologii, była matka dyrektora Szczepańskiego. Polityk nie pozostawił złudzeń co do oceny sytuacji.
Urząd Marszałkowski: analizujemy, czekamy na kontrole NFZ
O stanowisko w sprawie zwróciliśmy się również do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Rzeczniczka urzędu w mailu przesłanym po godzinie 14 zapewniła, że sytuacja jest na bieżąco analizowana, a dyrekcja szpitala codziennie raportuje o sytuacji. Urząd czeka także na wyniki kontroli prowadzonej na szpitalnym oddziale ratunkowym przez Narodowy Fundusz Zdrowia. „Takie kontrole są obecnie prowadzone na SOR-ach w całej Polsce” – czytamy w odpowiedzi.
Z upoważnienia marszałka Piotra Całbeckiego, przebywającego na urlopie od tygodnia, członek zarządu województwa Marek Wojtkowski i dyrektor Departamentu Zdrowia Agnieszka Lisek – Charkiewicz są w ciągłym kontakcie z dyrekcją lecznicy. Mają zapewnienie dyrektora Szczepańskiego, że SOR jest obsadzony w taki sposób, aby zapewnić ciągłość opieki, choć sytuacja jest trudna po odejściu z dnia na dzień szefa oddziału. Członek zarządu i dyrektor departamentu umówili się na spotkanie z dr. Jakubem Nożewskim, który zrezygnował z prowadzenia włocławskiego SOR – największego w województwie.
Dlaczego ta sprawa jest ważna dla mieszkańców?
To nie jest tylko wewnętrzna rozgrywka w szpitalu. Chodzi o zaufanie do publicznej służby zdrowia i równość w dostępie do leczenia. Jeśli potwierdzą się doniesienia o uprzywilejowaniu członka rodziny dyrektora kosztem innych pacjentów, w tym dzieci, będzie to cios w fundamenty etyki lekarskiej i zasad funkcjonowania szpitala publicznego. Mieszkańcy Włocławka i całego regionu mają prawo wiedzieć, czy środki publiczne i praca personelu są wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem.
Co dalej?
Sprawa z pewnością nie ucichnie. Czekamy na oficjalne stanowisko szpitala w sprawie nowych zarzutów, odpowiedzi na nasze pytania oraz na wyniki kontroli NFZ. Związki zawodowe zapowiadają dalsze działania, a politycy coraz głośniej domagają się reakcji marszałka. Jedno jest pewne – dyrektor Dariusz Szczepański i całe kierownictwo lecznicy będą musieli w końcu zmierzyć się z narastającą falą pytań i wątpliwości. Informacje przekazała redakcja DDWłocławek.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!