Czwartek, 18 czerwca 2026
Imieniny: Marek, Elżbieta, Paula

Wyrok po błędzie w protokole z Wieńca. Sąd ocenił pracę komisji z 1 czerwca 2025

Jedna pomyłka w liczbach potrafi uruchomić całą lawinę konsekwencji - zwłaszcza wtedy, gdy dotyczy wyborów. Tak stało się w Wieńcu, gdzie po drugiej turze wyborów prezydenckich w protokole zamieniono wyniki dwóch kandydatów. Sprawa trafiła do sądu, a w czwartek zapadł wyrok wobec dziewięciorga członków Obwodowej Komisji Wyborczej nr 4.

Postępowanie dotyczy głosowania z 1 czerwca 2025 roku. W oficjalnym protokole obwodowej komisji w Wieńcu wpisano błędne dane - liczby głosów oddanych na dwóch kandydatów zostały zamienione miejscami. Oskarżeni przekonywali później, że to efekt wielogodzinnej pracy, zmęczenia i nieuwagi, a nie działanie celowe. Sąd uznał jednak, że doszło do niedopełnienia obowiązków.

Co ustaliła Prokuratura Okręgowa we Włocławku

Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową we Włocławku wykazało, że problem nie ograniczał się do samej „zamiany cyfr”. Według ustaleń prokuratury członkowie komisji zignorowali kilka kluczowych procedur wynikających z wytycznych Państwowej Komisji Wyborczej. To właśnie te braki miały stworzyć warunki, w których błąd w protokole przeszedł niezauważony aż do zatwierdzenia dokumentów.

Wśród wskazywanych zaniedbań znalazły się m.in. następujące kwestie:

  • brak sporządzenia ręcznego projektu protokołu,
  • brak rozliczenia kart do głosowania na odpowiednich formularzach,
  • nieodczytanie na głos wydrukowanego protokołu,
  • brak porównania wersji wydrukowanej z wersją przygotowaną ręcznie.

Jak podnosiła prokuratura, nieprawidłowości pojawiły się także podczas samego liczenia - członkowie komisji mieli podzielić między siebie karty do głosowania, a następnie zsumować częściowe wyniki, co w ocenie oskarżyciela pokazywało sposób traktowania wytycznych PKW.

Proces i tłumaczenia oskarżonych: „to była pomyłka”

W trakcie procesu wszyscy oskarżeni wskazywali na brak intencji. Przyznawali jednocześnie, że nie przeczytali protokołu przygotowanego przez informatyka, choć ostatecznie został podpisany przez członków komisji. W ostatnich słowach prosili sąd o uniewinnienie, podkreślając obawę o konsekwencje społeczne - stygmatyzację w lokalnym środowisku i utratę dotychczasowej opinii. Jedna z oskarżonych mówiła także o wstydzie, że nie dopilnowała swoich obowiązków.

Prokurator Bartosz Wieczorek podkreślał jednak, że odpowiedzialności nie da się sprowadzić wyłącznie do zmęczenia po pracy w komisji.

Dziewięć osób z automatu podpisało coś, czego faktycznie nie przeczytało. Aż się nie chce wierzyć

Bartosz Wieczorek, prokurator

Wyrok z 18 czerwca: art. 231 § 1 i różne konsekwencje dla członków komisji

Wyrok ogłosiła w czwartek, 18 czerwca, sędzia Anita Nowosad. Sąd nie przyjął argumentacji, że działania oskarżonych miały charakter wyłącznie nieumyślny. W ocenie sądu członkowie komisji znali swoje obowiązki, a pominięcie wytycznych PKW oznaczało co najmniej godzenie się na skutek w postaci szkody, czyli przekazania nieprawidłowego wyniku wyborów.

Państwo wiedzieli, że muszą stosować te wytyczne i nie stosując ich, co najmniej godzili się na skutek w postaci powstania szkody, w tym wypadku nieprawidłowego przekazania wyniku wyborów

Anita Nowosad, sędzia

Sąd uznał, że oskarżeni dopuścili się czynu z art. 231 § 1 kodeksu karnego, czyli niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego działającego na szkodę interesu publicznego. Jednocześnie odpowiedzialność została zróżnicowana - inaczej potraktowano szeregową część składu komisji, a inaczej osoby kierujące pracą komisji.

Osoby objęte rozstrzygnięciemDecyzja sąduDodatkowe obowiązki / kara
Siedmioro szeregowych członków komisjiWarunkowe umorzenie na 3 lata próbyPo 1500 zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej
Zastępca przewodniczącegoSkazanie150 stawek dziennych po 10 zł (1500 zł)
Przewodniczący komisjiSkazanie180 stawek dziennych po 10 zł (1800 zł)

W przypadku siedmiorga członków komisji sąd wskazał, że wina i społeczna szkodliwość czynu nie były znaczne. Pod uwagę brano m.in. niekaralność, dobre opinie środowiskowe, stabilny tryb życia i skruchę prezentowaną w trakcie procesu.

Surowiej oceniono rolę przewodniczącego i zastępcy przewodniczącego. Sąd podkreślił, że stanowiska kierownicze wiążą się z większym zakresem obowiązków i większym wpływem na organizację pracy komisji. Zwrócono również uwagę, że przewodniczący - choć tę funkcję pełnił pierwszy raz w życiu - miał szczególną możliwość wychwycenia błędu jeszcze przed zatwierdzeniem dokumentów.

Według sądu przewodniczący i jego zastępca mieli też wiedzieć o zamianie głosów w protokole, a mimo to nie doprowadzili do sprostowania.

Orzeczenie nie jest prawomocne. Stronom przysługuje apelacja do Sądu Okręgowego we Włocławku.

Dlaczego ta sprawa ma znaczenie

Sprawa z Wieńca pokazuje, jak duże znaczenie mają procedury i wielostopniowa kontrola dokumentów w dniu wyborów. Nawet gdy błąd wynika z pośpiechu czy zmęczenia, konsekwencje dotyczą nie tylko członków komisji, ale też zaufania do prawidłowości przekazywanych wyników. Sądowe rozstrzygnięcie przypomina, że obowiązki komisji wyborczych - w tym praca zgodnie z wytycznymi Państwowej Komisji Wyborczej - nie są formalnością, lecz elementem ochrony interesu publicznego.

Źródło: zobacz oryginał
Udostępnij:
MW

Marek Wyrzykowski

Prowadzi redakcję 24 Włocławek, łącząc rzetelność z wyczuciem tematów ważnych dla mieszkańców miasta.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!