Po pożarze nie prosili o pomoc. Teraz firma spod Włocławka otrzymuje wsparcie z całej Polski
Po pożarze, który zniszczył halę produkcyjną i magazyn rodzinnej firmy SMAK spod Włocławka, właściciele nie poprosili o publiczną zbiórkę. Ta decyzja sprawiła, że ich historia poruszyła tysiące osób, a w sklep internetowy firmy zaczęły płynąć zamówienia z całego kraju.
Skala reakcji była tak duża, że strona sprzedażowa przestała działać już po 60 sekundach od publikacji wpisu przez profil Pomysłodawcy. W efekcie zamiast jednej akcji pomocowej rozwinęła się szeroka fala zakupów, która ma pomóc przedsiębiorstwu stanąć na nogi po stratach po kwietniowym pożarze.
Pożar, który zmienił codzienność rodziny z Dziardonic
Jeszcze trzy miesiące temu właściciele firmy SMAK patrzyli, jak ogień niszczy serce zakładu. Spłonęły hala produkcyjna i magazyn, czyli elementy budowane przez niemal 30 lat. To zdarzenie postawiło pod znakiem zapytania dalsze funkcjonowanie firmy i utrzymanie ponad 50 miejsc pracy.
W rozmowie z Adamem Barańskim, współwłaścicielem firmy SMAK, padło wyjaśnienie, dlaczego przedsiębiorstwo nie uruchomiło publicznej zbiórki. Właściciele uznali, że powinni samodzielnie podjąć ryzyko odbudowy, zamiast sięgać po wsparcie przeznaczone ich zdaniem dla osób walczących o zdrowie i życie.
My po prostu uważamy, że są ludzie, którzy potrzebują zbiórek bardziej, np. osoby, które walczą o zdrowie i życie swoje lub swoich chorych dzieci. My musieliśmy wziąć odpowiedzialność za własną firmę. Zastawiliśmy majątki, wzięliśmy na siebie ryzyko i walczymy
Adam Barański, współwłaściciel firmy SMAK
Wpis Pomysłodawcy uruchomił lawinę zamówień
To właśnie ta postawa przyciągnęła uwagę autora wpisu na profilu Pomysłodawcy, który obserwuje ponad 1,3 mln użytkowników na Facebooku. Po opublikowaniu materiału, opartego na udzielonym wcześniej wywiadzie, zainteresowanie firmą wzrosło błyskawicznie, a zamówienia zaczęły napływać z wielu miejsc w Polsce.
Autor wpisu przyznał później, że chciał rozłożyć ruch w czasie i dlatego opublikował post tuż przed północą. Zamiar nie przyniósł jednak oczekiwanego efektu. System nie wytrzymał naporu i bardzo szybko przestał działać, a internauci ruszyli po naturalne przysmaki dla psów z oferty firmy SMAK.
Ten moment kiedy chcesz pomóc, boisz się, że serwery nie wytrzymają i wrzucasz posta celowo na chwilę przed północą, żeby ruch się lepiej rozłożył, a serwery padają po 60 sekundach od posta
Kamil, profil Pomysłodawcy
Do akcji włączył się InPost
Na tym pomoc się nie skończyła. Po publikacji wpisu autor skontaktował się z Rafałem Brzoską, prezesem InPostu. Odpowiedź pojawiła się jeszcze tego samego dnia, a przedsiębiorstwo zadeklarowało wsparcie przy wysyłkach zamówień z internetowego sklepu SMAK.
Do końca wakacji InPost ma realizować przesyłki praktycznie po kosztach, rezygnując ze swojego zysku. Dzięki temu większa część pieniędzy z każdego zamówienia trafi bezpośrednio do producenta i zostanie przeznaczona na odbudowę zakładu oraz utrzymanie zatrudnienia. Właściciele firmy odpowiedzieli na tę reakcję bardzo emocjonalnie, podkreślając, że skala pomocy przerosła ich oczekiwania.
To co się dzieje za sprawą tego posta to jakiś kosmos. Wiedzieliśmy, że internet ma moc, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy, że aż taką. Pomysłodawcy... po prostu brak nam słów. Kiedy my się mamy odbudowywać, jak my nie wiemy, kiedy wygrzebiemy się z lawiny zamówień
właściciele firmy SMAK
Od internetowej solidarności do pomocy dla zwierząt
W kolejnych wpisach pojawiła się informacja, że właściciele firmy myślą już o odwdzięczeniu się za okazaną pomoc. Gdy sytuacja się uspokoi, chcą przekazać produkty do wybranego schroniska dla zwierząt. Ten gest stał się symbolicznym domknięciem historii, która zaczęła się od pożaru, a przerodziła w ogólnopolską akcję wsparcia.
Firma SMAK z Dziardonic została już wcześniej opisana przez media ogólnopolskie, w tym Money.pl, ale teraz jej historia nabrała jeszcze większego zasięgu. Właściciele patrzyli najpierw na zgliszcza, a dziś mierzą się z zupełnie innym wyzwaniem: jak sprawnie obsłużyć ogromne zainteresowanie i jednocześnie odbudować zakład po stracie.
Dla lokalnej społeczności to ważny sygnał, że nawet prywatny kryzys firmy może stać się sprawą wspólną, jeśli w grę wchodzi utrzymanie miejsc pracy i los rodzinnego przedsiębiorstwa. Mieszkańcy Włocławka i okolic pokazują też, że solidarność nie kończy się na wielkich gestach - czasem zaczyna się od konkretnego zakupu i wsparcia sąsiadów z regionu.
Historia SMAK ma więc dalszy ciąg: odbudowa firmy, realizacja lawiny zamówień i kolejne działania pomocowe, które mają wspierać zarówno zakład, jak i jego pracowników. Informacje przekazał profil Pomysłodawcy oraz firma SMAK.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!