Pożar firmy SMAK spod Włocławka. Ogólnopolskie wsparcie po jednym poście
Kwiecień okazał się dramatycznym miesiącem dla rodzinnej firmy SMAK z Dziardonic, która od blisko 30 lat produkuje naturalne przysmaki dla psów. W wyniku pożaru spłonęła hala produkcyjna i magazyn, a pracę straciło ponad 50 osób. Jednak to, co wydarzyło się po tragedii, przeszło najśmielsze oczekiwania właścicieli – dzięki jednemu postowi na profilu Pomysłodawcy, firmę zalała lawina zamówień, a do pomocy włączył się nawet gigant logistyczny InPost.
Post przed północą, serwery padły po 60 sekundach
Właściciele SMAK nie spodziewali się tak ogromnego odzewu. Wszystko zaczęło się od publikacji na profilu Pomysłodawcy, który ma aż 1,3 mln obserwujących. Post został celowo opublikowany tuż przed północą, aby dotrzeć do jak największej liczby osób w momencie, gdy internauci najaktywniej przeglądają social media.
Efekt przerósł wszelkie oczekiwania. Jak relacjonował Kamil z zespołu Pomysłodawcy, serwery sklepu internetowego SMAK padły już po 60 sekundach od publikacji. Lawina zamówień na naturalne przysmaki dla psów była tak ogromna, że strona nie wytrzymała obciążenia. To pokazuje, jak wielka solidarność obudziła się w Polakach po wieści o pożarze.
InPost z pomocą, właściciele dziękują
Do akcji włączył się również InPost, który zadeklarował, że do końca wakacji będzie wysyłał zamówienia z firmy SMAK po kosztach. To ogromne wsparcie logistyczne, które pozwoli rodzinnej firmie sprawnie realizować zamówienia bez dodatkowych obciążeń finansowych. Właściciele SMAK nie kryli wzruszenia – jak sami przyznali, skala wsparcia to dla nich „kosmos” i brakuje im słów, by wyrazić wdzięczność.
W rozmowie z mediami właściciele podkreślali, że emocje towarzyszące im teraz są równie silne, jak te z chwili pożaru. Prosili wręcz o uszczypnięcie, bo nie mogli uwierzyć w to, co się dzieje. Szczególne podziękowania skierowali do Rafała Brzoski, InPostu oraz całej społeczności Pomysłodawców, którzy sprawili, że firma ma szansę wstać z popiołów.
Adam Barański: nie zbieramy, bo inni potrzebują bardziej
W całym zamieszaniu ważny głos zabrał Adam Barański, który jako jeden z pierwszych nagłośnił sprawę. W rozmowie z nami wyjaśnił, że celowo nie organizuje zbiórki pieniędzy, ponieważ – jego zdaniem – są osoby i instytucje, które potrzebują wsparcia bardziej niż on sam. Barański zaznaczył, że on i jego bliscy zastawili swoje majątki, aby pomóc firmie stanąć na nogi. To pokazuje, jak wielkie zaangażowanie i poświęcenie towarzyszy tej historii.
Autor wpisu, który zapoczątkował całą akcję, otrzymał również osobistą wiadomość od właścicieli SMAK. Podziękowali mu za to, co zrobił, i za całe serce, jakie włożył w pomoc. To dowód na to, że w kryzysowych sytuacjach ludzie potrafią się zjednoczyć i działać ponad podziałami.
Co dalej? Produkty trafią do schroniska
Mimo ogromnego wsparcia, właściciele SMAK nie zapominają o tych, którzy są w jeszcze trudniejszej sytuacji. Zapowiedzieli, że część produktów, które uda im się wyprodukować, chcą przekazać do schroniska dla zwierząt. To gest, który pokazuje, że nawet w obliczu własnej tragedii można myśleć o innych.
Dla mieszkańców Włocławka i okolic ta historia ma szczególne znaczenie. Firma SMAK to nie tylko lokalny pracodawca, ale także część społeczności, która od lat buduje swoją markę na jakości i zaufaniu. Deklaracje wsparcia ze strony mieszkańców Włocławka są dowodem na to, że lokalna solidarność działa, a ogólnopolski zasięg akcji tylko ją wzmocnił. Wcześniej o firmie pisał również portal Money.pl, co dodatkowo pomogło w nagłośnieniu sprawy.
Teraz przed SMAK stoi trudne zadanie odbudowy, ale z takim wsparciem – zarówno finansowym, jak i emocjonalnym – szanse na sukces są ogromne. Właściciele zapowiadają, że będą informować o postępach prac, a my będziemy im towarzyszyć w tej drodze. Jedno jest pewne – ta historia pokazuje, że nawet po największym pożarze można odrodzić się jak feniks z popiołów, jeśli tylko wokół są ludzie dobrej woli.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!