Dwugodzinny strajk ostrzegawczy w ZUS we Włocławku. W środę rano okienka będą zamknięte
Środowy poranek może zaskoczyć mieszkańców, którzy planowali szybkie „załatwienie ZUS-u” przed pracą. W środę, 17 czerwca, w placówkach Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zaplanowano dwugodzinny strajk ostrzegawczy, co przełoży się na utrudnienia także we Włocławku.
Protest ma objąć ZUS w całym kraju. Lokalnie dotyczy dwóch miejsc, do których najczęściej kierują się petenci: oddziału przy ul. Płockiej oraz placówki na placu Wolności. W tych włocławskich jednostkach pracuje łącznie około 200 osób. Jak wynika z ustaleń, w trakcie akcji okienka obsługi klientów mają pozostać zamknięte, więc część spraw nie zostanie przyjęta na miejscu.
Godziny protestu i co to oznacza dla petentów
Najważniejsza informacja dla osób mających wyznaczone terminy lub planujących wizytę „z marszu”: między 8:00 a 10:00 bezpośrednia obsługa klientów będzie ograniczona. Po zakończeniu strajku należy liczyć się z tym, że zainteresowanych może być więcej niż zwykle, a kolejki w poczekalniach – dłuższe.
- Data: 17 czerwca (środa)
- Godziny utrudnień: 8:00–10:00
- Miejsca we Włocławku: ZUS przy ul. Płockiej oraz na placu Wolności
Zakład zapewnia, że akcja nie powinna odbić się na wypłacie świadczeń. Ograniczenia dotyczą przede wszystkim kontaktu bezpośredniego z urzędnikiem w sali obsługi.
Osoby, które nie muszą pojawiać się osobiście, mogą skorzystać z Platformy Usług Elektronicznych ZUS. To rozwiązanie, które pozwala załatwić część formalności bez wizyty w placówce – szczególnie wtedy, gdy okienka są zamknięte lub gdy trudno wpasować się w wolne terminy.
Dlaczego pracownicy ZUS wychodzą do protestu
Powód strajku jest ten sam w całym kraju: spór o płace i narastające problemy kadrowe. Pracownicy oraz związki zawodowe wskazują, że obowiązków przybywa, przepisy często się zmieniają, a jednocześnie coraz trudniej utrzymać stabilną liczbę pracowników. Według protestujących, na najniższych stanowiskach obciążenie zadaniami nie idzie w parze z wynagrodzeniami, mimo że to właśnie te osoby odpowiadają za obsługę spraw związanych m.in. z emeryturami, rentami i zasiłkami.
„Chodzi nie tylko o pieniądze, ale też o ilość nałożonych zadań na jednego człowieka. Pracodawca w ogóle nas nie traktuje poważnie. Proponuje nam dwieście złotych podwyżki brutto. Dotychczas nie przekazał nam nawet rozliczeń za zeszły rok. Lekarze orzecznicy dostają zgodnie z ustawą podwójną pensję, a my niestety będąc na tym najniższym szczeblu, jesteśmy pominięci, gdzie tak naprawdę wykonujemy całą pracę związaną z tym, że ludzie otrzymują swoje zaświadczenia, że są wypłaty emerytur, rent, zasiłków... My tak naprawdę jesteśmy wykonawcą tego, co nam narzuca ustawodawca. Gdzie przepisy się zmieniają po prostu kolosalnie i nie jest to przemyślane. Ustawy nie są spójne ze sobą, nie ma konkretnych wytycznych. Centrala umywa ręce. To po prostu jest tragedia”
pracownica ZUS przy ul. Płockiej we Włocławku
Cztery związki mówią o końcu rozmów. W tle list do premiera
Decyzję o strajku podjęły cztery organizacje związkowe działające w ZUS: Związek Zawodowy Pracowników ZUS, NSZZ „Solidarność”, Krajowy Związek Zawodowy Inspektorów Kontroli ZUS oraz Krajowy Związek Zawodowy Pracowników ZUS „Niezależni”. W ich ocenie możliwości porozumienia zostały wyczerpane, dlatego sięgają po formę protestu ostrzegawczego.
W liście skierowanym do premiera strona społeczna wskazała, że dialog nie przynosi efektów. Związkowcy zarzucają też bierność Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz brak reakcji na pogarszającą się sytuację kadrowo-płacową. Przypominają, że wcześniej kierowali pisma do rządu i organizowali manifestację w Warszawie, jednak – jak podkreślają – postulaty ponad 43 tysięcy pracowników nie zostały wysłuchane.
Spór o podwyżki: 1200 zł brutto kontra 220 zł brutto i jednorazowa nagroda
Najbardziej zapalnym punktem pozostają pieniądze. Związki zawodowe domagają się wzrostu wynagrodzeń o 1200 zł brutto na etat. Krytykują propozycję przedstawioną przez zarząd ZUS, która zakładała podwyżkę wynagrodzenia zasadniczego o 220 zł brutto miesięcznie oraz jednorazową nagrodę. W opinii protestujących taka oferta nie nadąża za kosztami życia, a jednocześnie – jak wskazują – w Zakładzie znajdowano środki na dodatkowe wypłaty dla wybranych grup.
Władze ZUS odpowiadają, że zaproponowane warunki to maksimum możliwe do udźwignięcia w obecnych ramach budżetowych. Zakład zwraca też uwagę, że realizacja wszystkich oczekiwań strony związkowej oznaczałaby konieczność zwiększenia funduszu wynagrodzeń o ponad miliard złotych w skali roku.
Dla mieszkańców Włocławka najważniejszy wniosek jest praktyczny: jeśli masz sprawę do załatwienia w ZUS przy ul. Płockiej lub na placu Wolności, najlepiej zaplanować wizytę po 10:00, przełożyć ją na inny dzień albo – tam, gdzie to możliwe – skorzystać z Platformy Usług Elektronicznych ZUS.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!