Poniedziałek, 15 czerwca 2026
Imieniny: Wit, Jolanta, Bernard

Dziki weszły w środek Południa. Nocowały przy kościele, rano szukały jedzenia na przystanku

Jeszcze niedawno trzymały się obrzeży Włocławka, a dziś są już tam, gdzie ruch pieszy i samochodowy nie ustaje. Stado dzików, które od miesięcy pojawiało się w rejonie Jednostki E, przesunęło się w głąb osiedla Południe. W nocy z niedzieli na poniedziałek zwierzęta widziano na terenie parafii św. Stanisława, a o poranku buszowały przy przystanku i koszach na śmieci.

Z obrzeży do zabudowy: stado nie wróciło do lasu

Mieszkańcy Południa od dawna sygnalizują, że dziki wracają w to samo miejsce, mimo podejmowanych prób ich płoszenia. Chodzi o stado złożone z odyńca, dwóch loch i kilkunastu warchlaków. Przez ostatnie miesiące zwierzęta najczęściej widywano w okolicy Jednostki E - części miasta sąsiadującej bezpośrednio z lasem.

Na początku czerwca straż miejska i policja podejmowały działania, które miały skłonić zwierzęta do opuszczenia tego obszaru. Z efektów wynika jednak coś odwrotnego: dziki nie wycofały się w stronę terenów leśnych, lecz zaczęły wchodzić głębiej w zabudowę mieszkaniową Południa.

Noc na terenie parafii, poranek przy koszu na przystanku

W nocy z niedzieli na poniedziałek stado przebywało przy parafii św. Stanisława na zbiegu ulic Wiejskiej i Żeromskiego. Rano sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej niepokojąca, bo zwierzęta pojawiły się w miejscu, w którym ludzie są niemal cały czas: przy przystankach autobusowych, blokach i ruchliwych ulicach.

Około godziny 6:30 jeden z mieszkańców sfotografował dziki po drugiej stronie ulicy Wiejskiej. Zwierzęta przeszukiwały kosz na śmieci na przystanku w poszukiwaniu pożywienia, a część stada poruszała się po jezdni. To rejon, w którym trudno o bardziej „miejską” lokalizację - obok są chodniki, przystanki, a ruch zaczyna się tu od wczesnego rana.

Kto odpowiada za działania i dlaczego sprawa się komplikuje

O komentarz poproszono Mieczysława Olewnika z Nadleśnictwa Włocławek. Jak podkreśla, w obecnych realiach to miasto ma kluczową rolę w reagowaniu na obecność dzików w granicach administracyjnych.

Na dzień dzisiejszy wszystkie działania związane z tymi dzikami są w gestii miasta. W straży miejskiej utworzony jest Ekopatrol, który powinien się tym zająć, jest podpisana umowa z weterynarzem

Mieczysław Olewnik, Nadleśnictwo Włocławek

Jeszcze kilka lat temu sytuacja mogłaby wyglądać inaczej, bo możliwy był odłów i przewiezienie zwierząt w inne miejsce. Dziś - jak wyjaśniają leśnicy - przeszkodą są przepisy i procedury związane z afrykańskim pomorem świń (ASF). Nawet jeśli dziki udałoby się odłowić, nie oznacza to automatycznie, że mogą zostać „przesiedlone” do innego lasu. W grę wchodzą dodatkowe formalności, obserwacja i konieczność znalezienia odpowiedniej lokalizacji.

Dlaczego dziki wybierają miasto: pożywienie i bezpieczeństwo

Według leśników wizyta dzików w mieście nie jest przypadkowa. Decyduje przede wszystkim łatwy dostęp do jedzenia. Zwierzęta korzystają z odpadków w koszach i śmietnikach, a zdarza się również, że są celowo dokarmiane przez mieszkańców.

Pierwsza rzecz – nie dokarmiać ich, odciąć je od pokarmu w mieście. To powinno spowodować, że one, jeżeli nie będą miały pożywienia, znowu przemieszczą się na obrzeża miasta

Mieczysław Olewnik, Nadleśnictwo Włocławek

Jak dodaje przedstawiciel Nadleśnictwa, dopóki zwierzęta mają w mieście dobrą „bazę żerową”, będą tu wracały.

Dopóki one będą miały bazę żerową w mieście, a mają ją i to bardzo dobrą, to będą tutaj przebywać. Jeżeli mają dobre jedzenie i opiekę, czują się tutaj jak u siebie w domu

Mieczysław Olewnik, Nadleśnictwo Włocławek

Do tego dochodzi kwestia bezpieczeństwa. Leśnicy zwracają uwagę, że w lesie młode dziki mogą paść ofiarą wilków. W mieście takich naturalnych drapieżników nie ma, więc stado może czuć się pewniej i swobodniej przemieszczać się wśród zabudowy.

Apel o ostrożność: lochy bronią warchlaków

Służby i leśnicy podkreślają, że spotkanie z dzikiem w mieście nie powinno kończyć się próbą podejścia „na zdjęcie” ani tym bardziej podawaniem jedzenia. W stadzie są lochy prowadzące młode, a taka sytuacja potrafi szybko eskalować.

Nawet jeżeli się wydaje, że te dziki są łagodne i nic się nie dzieje, to są lochy, które mają swoje dzieci. Wystarczy czasem, że młode wyda dźwięk zaniepokojenia, a taka locha może poczuć, że jej małe są zagrożone i wtedy zaatakować

Mieczysław Olewnik, Nadleśnictwo Włocławek

Leśnik zaznacza, że atak dzika może być groźny dla zdrowia, a nawet życia. Zwierzę może przewrócić człowieka, a potem doprowadzić do poważnych urazów kończyn.

Na razie nic nie wskazuje na to, by stado miało w najbliższym czasie opuścić Południe. Wręcz przeciwnie: dziki, które jeszcze niedawno widywano głównie na obrzeżach osiedla, zaczęły pojawiać się już w jego centralnej części - w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła, przystanków, bloków i ruchliwych ulic.

  • Nie podchodź do dzików, nawet jeśli wyglądają na spokojne.
  • Nie dokarmiaj zwierząt i nie zostawiaj jedzenia w miejscach ogólnodostępnych.
  • Zachowaj dystans - szczególnie, gdy w pobliżu są warchlaki.
  • Zwracaj uwagę na kosze i śmietniki: resztki jedzenia przyciągają zwierzęta w zabudowę.
Źródło: zobacz oryginał
Udostępnij:
MW

Marek Wyrzykowski

Prowadzi redakcję 24 Włocławek, łącząc rzetelność z wyczuciem tematów ważnych dla mieszkańców miasta.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!