Ekspertyza mostu stalowego we Włocławku opublikowana. Beton pod jezdnią w złym stanie
Mieszkańcy Włocławka od tygodni dopytywali, co tak naprawdę wyszło na jaw po zerwaniu starej nawierzchni na moście im. Marszałka Rydza-Śmigłego. Teraz jest już jasne, skąd decyzja o poszerzeniu zakresu robót. Miasto opublikowało opinię przygotowaną przez prof. Politechniki Poznańskiej dra. hab. Arkadiusza Madaja, zapowiadaną wcześniej przez prezydenta Krzysztofa Kukuckiego.
Z dokumentu wynika, że źródłem problemu nie jest sama warstwa asfaltu, lecz to, co znajduje się poniżej. Stan konstrukcji pod jezdnią okazał się wyraźnie gorszy niż zakładano na etapie przygotowywania pierwotnego remontu, co wyjaśnia zarówno zmianę technologii, jak i konieczność renegocjacji prac z wykonawcą.
Co wykazały badania po usunięciu nawierzchni i izolacji
Ekspert przeanalizował wyniki badań przeprowadzonych po zdjęciu starej nawierzchni oraz izolacji. Wskazano liczne nieprawidłowości dotyczące betonu i wcześniejszych napraw. Opinia opisuje m.in. ubytki materiału oraz ślady postępującej degradacji, które mogły stać za problemami widocznymi na jezdni już od lat.
- liczne ubytki betonu i odsłonięte zbrojenie,
- spękania oraz miejsca, gdzie wcześniejsze naprawy odspajały się od podłoża,
- zachowaną miejscami izolację, która nie była już związana z betonem.
W opinii podkreślono, że charakter spękań i ubytków obserwowanych na jezdni wskazuje na istotną rolę jakości betonu znajdującego się pod nawierzchnią. Szczególnie niepokojąco wypadły też wyniki odwiertów: pobrane próbki miały niejednorodną, warstwową strukturę, część rdzeni rozpadała się podczas badań, a wiele było spękanych.
Dlaczego pierwotny plan remontu przestał wystarczać
Pierwotny projekt przewidywał standardowy zakres robót: oczyszczenie istniejącej płyty, wykonanie napraw materiałami typu PCC, a następnie ułożenie nowej izolacji i nowej nawierzchni. Po analizie badań prof. Arkadiusz Madaj uznał jednak, że takie podejście nie zagwarantuje trwałości efektu.
Beton wypełniający blachy nieckowe musi zostać usunięty i zastąpiony nowym, a wykonanie jedynie warstwy naprawczej nie zapewni odpowiedniej trwałości.
Arkadiusz Madaj, Politechnika Poznańska
W dokumencie zwrócono uwagę, że pozostawienie dotychczasowego rozwiązania mogłoby skutkować ponowną degradacją nawierzchni i koniecznością kolejnego remontu już za kilka lub kilkanaście lat. To właśnie ten wniosek stał się jednym z kluczowych argumentów za rozszerzeniem prac na moście im. Marszałka Rydza-Śmigłego.
Usuwanie betonu – ale nie całego. Jakie rozwiązanie wskazano
Ekspertyza nie oznacza jednak konieczności rozbiórki całej warstwy betonu znajdującej się pod asfaltem. Profesor wskazał wariant, który ma ograniczyć ryzyko naruszenia elementów konstrukcyjnych pomostu w trakcie robót.
- usunąć beton tylko do takiej głębokości, by dało się wykonać nową płytę,
- wykonać nową, odpowiednio zbrojoną płytę o grubości co najmniej 12 centymetrów,
- dopiero potem odtworzyć warstwy izolacyjne i nawierzchnię.
Według opinii takie podejście ma pozwolić osiągnąć trwały efekt bez niepotrzebnego ryzyka związanego z głębszą ingerencją w konstrukcję pomostu.
Co dalej z organizacją ruchu i kosztami
Opublikowany dokument porządkuje też wątpliwości mieszkańców dotyczące tego, dlaczego inwestycja „urosła” w trakcie realizacji. Nowe ustalenia stały się podstawą do opracowania zmienionej technologii, rozmów z wykonawcą i dostosowania organizacji prac.
Jak wynika z wcześniejszych informacji przekazywanych przez miasto, remont ma być prowadzony przy utrzymaniu ruchu wahadłowego, a nie poprzez całkowite zamknięcie przeprawy. Równolegle trwają rozmowy dotyczące kosztów dodatkowych robót, które okazały się konieczne po rozszerzeniu zakresu inwestycji.
Publikacja opinii prof. Arkadiusza Madaja domyka etap pytań o przyczyny zmian w remoncie mostu stalowego we Włocławku – i pokazuje, że kluczowe problemy ukrywały się nie na powierzchni jezdni, lecz w warstwach konstrukcyjnych pod nią.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!