Po ośmiu latach przed sądem stanie 38-latek oskarżony o podpalenie dwóch radiowozów
Po blisko ośmiu latach od dramatycznych wydarzeń w Choceniu, sprawa podpalenia dwóch oznakowanych policyjnych radiowozów w końcu trafi na wokandę. Prokuratura Rejonowa we Włocławku skierowała do Sądu Rejonowego we Włocławku akt oskarżenia przeciwko 38-letniemu Mariuszowi W., mieszkańcowi Włocławka. Mężczyźnie grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Podpalenie radiowozów – przebieg zdarzeń
Do zdarzenia doszło 11 czerwca 2018 roku w miejscowości Chocień. Według ustaleń śledczych, oskarżony umyślnie podpalił dwa oznakowane samochody służbowe należące do Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. Ogień objął pojazdy marki Kia Ceed oraz Opel Corsa.
Straty wyceniono na 44,5 tysiąca złotych. Prokuratura zakwalifikowała czyn jako przestępstwo uszkodzenia mienia. Śledztwo w tej sprawie trwało przez lata – dopiero w czerwcu 2026 roku prokuratura skierowała akt oskarżenia, a w lipcu oficjalnie poinformowała o zakończeniu postępowania.
Oskarżony nie przyznaje się do winy
Mariusz W. nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Jak przekazała prok. Małgorzata Kręcicka, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej we Włocławku, oskarżony był w przeszłości karany sądownie.
Oskarżony nie przyznał się do stawianego mu zarzutu i odmówił składania wyjaśnień. Był on w przeszłości karany sądownie.
Małgorzata Kręcicka, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej we Włocławku
W toku postępowania nie stosowano wobec mężczyzny żadnych środków zapobiegawczych, co oznacza, że cały czas pozostawał na wolności.
Co grozi oskarżonemu i co dalej ze sprawą?
Teraz decyzję w sprawie podejmie Sąd Rejonowy we Włocławku. Jeśli Mariusz W. zostanie uznany za winnego, grozi mu kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Wyrok będzie zależał od oceny sądu, w tym od wcześniejszej karalności oraz okoliczności popełnienia przestępstwa.
Sprawa budzi duże emocje w lokalnej społeczności – atak na mienie służb mundurowych to nie tylko straty materialne, ale i naruszenie autorytetu państwa. Długi czas śledztwa (niemal osiem lat) pokazuje, jak skomplikowane mogło być dochodzenie w tej sprawie. Mieszkańcy Włocławka i okolic z niecierpliwością czekają na pierwsze rozprawy.
Źródło informacji: Prokuratura Okręgowa we Włocławku.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!